Archiwum grupy pl.soc.seks.moderowana


Serwis istnieje dzięki uprzejmości:

sklepu z kolczykami

poprzednia strona ------------- następna strona


From: "Julie" <mmariquitaWYTNIJTO[]op.pl>
Subject: Re: Byli partnerzy
Date: 22 Jul 2004 23:55:43 +0200

> Co myślicie, o dziewczynie, która ma chłopaka, ale nie zamierza zrezygnować
ze
> znajomości ze swoimi poprzednimi partnerami.
> Czy to jest normalne, czy mielibyście coś przeciwko?
> Pytanie nie dotyczy to jedynie mężczyzn, bo sytuacja, może być odwrotna..
>
>
> Gucio.
>
> --
> Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
>
A co, może ma zrezygnować ze wszystkich znajomych, siedzieć oraz patrzeć Ci w oczy
oraz czekać, czy łaskawie jej pozwolisz wyjść po zakupy do sklepu?
Puknij się w głowę. Jeśli znalezienie partnera ma wpływać na stosunki z innymi
znajomymi (a raczej ich brak), nawet jeśli to są byli partnerzy, to wszyscy
siedzieliby we własnych 4 ścianach...

Julie


From: "M.kalm" <xatrix[]op.pl>
Subject: Re: Zerwalem
Date: 13 May 2004 20:00:37 +0200

> Jest wyjątkowo Ciezko..

> Oby przestalo szybko bolec....

Bedzie dobrze facet. Przypomnij sobie jak byłes sam oraz jak sobie swietnie
dawałes rade.
Widocznie nie była Ciebie warta.
3maj się
p.
m.kalm

From: PlaMa <mariush.p_wyciac_[]wp.pl>
Subject: Re: calowac czy nie ???
Date: Sun, 17 Jul 2005 15:10:10 +0200

gazebo napisał(a):

> przeciez to twoja wizja :) tak jak z tym siodelkiem, to co ty sobie
> wybrazasz z tym robic nie obowiazuje wszytskich

uno to nie wizja wyłącznie ja wspomnialem, ze bylem swiadkiem czegos takiego :]
zreszta wyszedlem teraz na wywrotowca :P


pozdrawiam.
PlaMa

From: "gaq" <gaq[]nielubiespamu.pl>
Subject: Re: Bardziej doswiadczona
Date: 5 Sep 2004 18:50:12 +0200


Użytkownik "Bartosz Bielawski" napisał w wiadomości
news:Pine.LNX.4.58L.0409021915550.23827@viper.rulez.pl...
>
> rzecz jasna nie jestem. oraz choć nieraz dostrzegam ich sprzeczność z
> poglądami innych osób, to w każdym razie nie staram się czynić ich prawdami
> oświeconymi, doklejąc etykietki tym, którzy żyją/ myślą inaczej.

A co jesli kiedys myslales tak jak w tej chwili ktos inny mysli bo po prostu nie
doszedl do np. jakiegos tam etapu? Mozliwe ze nigdy nie dojdzie.. Mozliwe ze
w jego zyciu etapy sa zupelnie inne.
W takich sprawach nie ma prawd oswieconych jak to ladnie nazwales.

Sa jedynie ludzie co maja jakies poglady to ze ciut pewnie je wyrazam wynika z
mojego doswiadczenia zyciowego. Jesli ktos z nimi sie identyfikuje - ok.
Jesli nie tez ok oraz rownie chetnie podejme dyskusje





> > > > Dla wielu facetow to priorytet - jednakże rzadko ktory sie do tego
> > przyzna -
> > > > niemodne?.
> > >
> > > Jasne, jak ktoś myśli inaczej, to myśli tak samo, wyłącznie się do tego
nie
> > > przyznaje, bo to niemodne. wyjątkowo wygodny punkt widzenia.
> >
> > Ja tego nie powiedzialem.
>
> Piszesz: dla wielu to priorytet. Na jakiej podstawie? Wielu się do tego
> nie przyznaje, na co Twoja reakcja wydaje się być: nie robią tego, bo to
> niemodne. A czemu wykluczasz opcję najbardziej prawdopodobną: nie
> przyznają się, bo wbrew temu co sądzisz, dla _niewielu_ jest to priorytet?

Pomijajac wlasne doswiadczenia na co oczywisice powiesz ze mam
nierprezentatywna grupe znajomych;)
Ehh mowia żeby unikac stwierdzen - czytalem gdzies o tym - bo zrodla podac
nie moge. Po prostu z punktu widzenia natury, ewolucje to naturalne u
mezczyzn.
W wielu kulturach jest to niemalze uprawomocnione (ten priorytet - oraz jest
dodatkowo obwarowany tak by hmm nieliczni mogli doznac tego szczescia :-)

Moze zle sie wyrazilem ze jest to priorytetem. Ale powiedzmy jednym z
czynnikow ktorych niespelnienie moze wykluczyc lub dac duzo ujemnych punktow
mowiac oglednie ;)


> Moim zdaniem następujące budowanie hipotez jest silnie naciągane - oczywiście
> możesz mieć rację, nie przeczę, ale wypadałoby poprzeć to czymś
> mocniejszym niż: "rzadko się przyznają, niemodne?"

No tak. Ale moim zdaniem na ten temat mozna powazna prace napisac. Uciekajac
sie do historii, przez obecna mode lansowana w filmach itd.
niestety wewnetrznie kazdy czuje co jest doskonałe a co zle nawet w kategoriach
oplacalnosci (oswieconej interesownosci) ciągle te pojecia moga funkcjonowac
oraz oznaczac przynajmniej moim zdaniem to samo. Chodzi mi o to ze ludzie maja
wyobrazenie o takich sprawach brane wylacznie z filmow, rzadziej ksiazek, a
jeszcze rzadziej z zycia. oraz naprawde mozna im rozne bzdury wmowic - jak np.
milosc ze istnieje itd oraz ze taka jak w filmach jest;))
Ale albo sami kombinujac dochodza do prawdy albo ich wlasne doswiadczenie
podpowie ze tak nie jest. i to rowniez jest hipoteza ale na jej podstawie
smialem wyglosic tak pewna opinie ze mimo powszechnego ulewicowania
spoleczenstwa pewnych zasad nie da sie do konca wyplenic.
Tak jak w mezczyznie checi bycia z kobieta co nie miala nikogo przed nim.
Chocby nie wiem jak nie modne to bylo oraz nie sadze kiedykolwiek następujący aspekt
przewinal sie w jakims filmie.


> > Ja wyłącznie mowie ze dzisiaj poglady konserwatywne nie sa modne. Po prostu.
>
> Nie są modne, fakt. wyłącznie że to w ogóle nie musi przekładać się na jakąś
> skrytość w tej materii. Po prostu - moda może być skutkiem, nie przyczyną
> tego stanu rzeczy.

Możliwe.
Ja z natury jestem konserwatysta. Nie wiem do czego ludzkosc zmierza. Ale
watpie by to byla doskonała strona. Lansuje sie tolerancje, odbiera sie ludziom
prawa, chca zrobic z osób niewolnikow w pelni kontrolowanych za co beda
dostawac jedzenie oraz inne socjale i powszechna propagande oraz poczucie
bezpieczenstwa - stad tolerancja. Tolerujmy nawet jesli czujemy ze cos nie
jest dobre, ale to nasz obowiazek... a kogo tolerowac mozna wymieniac
dlugo...
Prawda jest taka ze wiekszosc osób wlasnie tego chce. Ale to nie znaczy ze
wszyscy.




> > byc posadzonym ze ma poglady w ktoryms momencie jak kosciol czy lpr czy
> > jakkolwiek potocznie sa utozsamiane.
>
> "Mam własną opinię, ale się z nią nie zgadzam"? ;-D
> Jasne, są tacy ludzie. Ale z Twojej wypowiedzi da się było wywnioskować, że
> zakładasz jakoby w tym temacie _większość_ była tak "elastyczna".

Przyznaje ze tak zakladam. Nie wiedziec dlaczego ;)
Mozliwe ze sie myle.


> > Ja nie jestem katolikiem. Nie jestem przeciwnikiem aborcji, prezerwatyw
etc.
> > Staram sie szukac prawdy.
> > Tak na wszelki wypadek pisze :)
>
> Na wypadek czego? ;-D
> Wyglądam na inkwizytora postępu?

Mozliwe ze nie. Ale nie lubie bojow z takimi :)
A cos czulem ze moze sie tak zapowiadac.
oraz widze ze jest masa cietych na prawicowcow, katolikow itd :) ktorzy z
przyjemnoscia by sobie pobesztali jakiegos sluchacza RM ;))




> Ale w życiu intymnym reguły rzadko dają się udowodnić. Bywa tak, że
> dziewczyna żeni się z pierwszą miłością, potem się rozwodzą, bo w pewnym
> momencie ona chciała sprawdzić jak to jest z innymi. Są także następujące
> sytuacje, że kobieta poznawszy uroki bogatego życia seksualnego (z dużą
> ilością zmienianych dosyć nieraz partnerów) zaczyna pragnąć czegoś stałego,
> żeni się, dożywają wspólnie późnej starości.

Oczywisice
Ale w przypadku kobiet to wyjatki
W przypadku mezczyzn juz nie do konca wyjatki.
Bym tutaj nawiazal do plci mozgu.
Niektore kobiety maja cechy mezczyzn... maja nawet duzo lepiej rozwiniete
cechy niz wiekszosc mezczyzn... moga byc nawet praktycznie 100%
mezczyznami - oczywiscie wyłącznie jesli chodzi o pojecie plci mozgu oraz wyłącznie
wyjatki. Tak samo w przypadku mezczyzn z tego powodu nie da się całkowicie osądzać
z uwagi na plec.
Ale ogolnie generalizowac wykazywac tendencje nalezy bo taka jest prawda.


> Możesz mieć rację, że ryzyko bycia "kolejnym" w przypadku tej drugiej jest
> wyższe. Ale jeśli będziesz tym "ostatnim", to kto wie, czy nie zmienisz
> zdania. ;-D

Tutaj jest inna teoria...
Zwiazek to nie jest zabawa gatunku spotykamy sie żeby sie poseksic.
No chyba ze dla kogos jest. To sie nie dziwie ze mozna zmieniac partnera.
Dla mnie zwiazek to jak budowa np. zamku czegos duzego, czego z nieraz
uczymy sie budowac coraz lepiej. A zerwanie oraz nowy zwiazek to rozpoczynanie
budowy od nowa... niestety nie da sie tak po prostu zaczac sie zkims
spotykac doskonale wpasowanym oraz dotartym byc tak od tak - tak jest wyłącznie w
filmach - prosze o tym pamietac.
W zyciu sie po prostu nie oplaca zmieniac partnera na cale zycie zwlaszca
jesli jest sprawdzony w trudnych sytuacjach oraz ma sie do niego pelne
zaufanie.
Jesli ktos ma następujący zwiazek to nie zrezygnuje z niego.
Nawet jesli zdarza sie skoki na bok.

Ale oczywiscie do tych zwiazkow dochodzi sie z czasem. Z nieraz zmienia
sie definicja slowa milosc tez dla tych ludzi.
Mowiac prosciej rozumieja ze w zyciu wazniejszego jest cos innego niz milosc
oraz dopoki sie tego nie zrozumie nie bedzie sie szczesliwym.

Oczywiscie moim zdaniem :)
Znow zbyt pewnie sie wyrazam :)




> > > Dlaczego wycierasz sobie twarz honorem? Honor to coś o dużo
> > > wznioślejszego niż ilość partnerów seksualnych, nie wyjątkowo się z tą
liczbą
> > > wiąże.
> >
> > przykro mówić czesciowo wiaze.
> > oczywiste jest ze nie wylacznie.
>
> Dobrze, jednakże możesz pewnie wskazać ten związek.
> Chętnie dowiedziałbym jak on wygląda.

Rozumiem ze uwazasz ze mozna miec 40 partnerow oraz byc calkowicie fer. oraz
oczywisice byc madrym oraz rozsadnym czlowiekiem mimo takiego postepowania?
No chyba ze mowimy o ilusdziesiat letniej kobiecie ktora zaluje tego bagazu
doswiadczen oraz sie wyjątkowo zmienila.


W innych moich postach co w ostatnim czasie pisalem na temat ilosci partnerow nie do
konca ale dla mnie jasnym jest ze posrednio z tego wynika. (zaleznosc o
jakiej pisales)

Chcesz powiedziec ze jesli ktos mial 10-30 partnerow seksualnych czy w ogole
byl w tylu zwiazkach to znaczy ze ta osoba

1) umiejetnie dobiera partnerow
2) napewno jest w stanie zyc sama oraz to nie z tego powodu ze nie chce byc sama
szuka sobie kogoss
3) jest stala w uczuciach
4) po prostu ma zyciowego pecha do osób bo absolutnie nie jest to jej wina
5) wyjątkowo powaznie oraz gleboko przezywa kazdy zwiazek
6) absolutnie nie wraca do starych partnerow
7) kolejni partnerzy oraz zwiazki pod wzgledem czasu nigdy nie zazebiaja sie...
....

oraz mozna dlugo wyliczac liste zachowan ktore raczej nie opisuja razsadnych
osob, ktore w oczach innych zasluguja na szacunek.




> > Moze cos w tym jest.
> > Ale dla mnie zwiazek to cos wyjątkowo powaznego - nie zabawa.
>
> No i? Przecież poważny związek to poważna sprawa dla każdego.

Z moich doswiadczen wynika inaczej - zreszta wyzej napisalem co ja sadze o
zwiazkach.


> > Cos strasznie powaznego oraz jesli kogos dopuszczamy tak blisko (pod
wzgledem
> > psychicznym) to nie po to by rozstawac sie z ta osoba.
>
> Ale krótkotrwałe związki rzadko łączą się z dopuszczaniem blisko
> psychicznym. jednakże rozstanie siłą rzeczy nie jest tragedią, no -
> przynajmniej nie tak wielką znowu.

To nie powinno sie to nazywac zwiazkiem
poznawanie sie...




> Popraw mnie, jeśli zbłądzę, ale mam wrażenie że przeprowadzasz taką
> operację: najpierw imputujesz innym, że do _każdego_ związku podchodzą tak
> poważnie jak Ty. Cała reszta (ich ocena moralna, ta niehonorowość o której
> piszesz) wynika już jedynie z tego pierwszego założenia, czyż nie?

Hmm troche inaczej

Jesli ktos ma multum zwiazkow to
1) albo do nich nie podchodzi powaznie
2) albo podchodzi powaznie oraz fakt ze mial tyle zwiazkow powaznych swiadczny
na niekorzysc


Chodzi o to ze w zadnym przypadku nie jest to dobre.



> A co jeśli ich związki mają hierarchię: są niepoważne, które trwają
> krótko, są poważne, które trwają długo? Co wówczas? Czy Ty przypadkiem nie
> unikasz tych osób bo nie potrafisz robić takiego rozróżnienia oraz
> obawiasz się, że oni potraktują Ciebie jako właśnie jednego z takich
> "niepoważnych, trwających krócej"?


Powazny to powazne zamiary, chec spedzenia zycia, a nie zabawa w tym
momencie w takiej sytuacji zyciowej itd. A tak niektorzy ludzie podchodza
czesto na zasadzie
nie wiem co z tego bedzie
albo nie chce nic zapewniac bo przyszlosci przeciez nikt nie przewidzi
oraz maja racje
Powaznosc zwiazkow to b. delikatna sprawa oraz nie do konca zalezy od czasu,
ale rowniez. nieraz powazny zwiazek to tydzien nieraz pol roku oraz wiecej.
Zalezy od stopnia zazylosci, czestosci spotkan itd.
Nie raz zdarzalo mi sie wybuchac smiechem jak ludzie nazywali byciem w
zwiazku spotkania 2-3 razy w tygodniu po gora pare h.
W mlodym wieku to nawet norma. i jeszcze ktos proboje przyzywac następujący zwiazek
psychicznie jak najprowazniejsza rzecz a tak naprawde nawet swojego partnera
nie zna...
Zwiazek wymaga czasu oraz dotarcia sie. Niekoniecznie iloscia spotkan ale
rozmowami.
A przede wszystkim wlasnymi doswiadczeniami.

Dopuszczenie kogos do swojego wewnetrznego swiata to jest powazny zwiazek oraz
pelne zaufanie. To jest nawet zbyt powazny oraz az szkodliwy. Powiedzialbym nie
dla kazdego ;)
Ale nie do wyjatkow naleza zwiazki gdzie czesto z jednej strony następujący wlasnie
byl
oraz to sa grube bledy.


> > Wiem tez ze seks dla zabawy, po przyjacielsku oraz tego gatunku zwiazki
przynosza
> > wiecej problemow niz korzysci.
>
> Ale skąd wiesz? Piszesz, że do związków podchodzisz poważnie... Rozumiem z
> tego, że do _wszystkich_ tak podchodzisz. Skąd jednakże wiesz jak to wygląda
> od środka? A może właśnie to o czym pisałem powyżej już miało miejsce oraz
> czułeś post factum niedosyt?

Ja staram sie byc obiektywny nie mowic o sobie itd.
Zyje doswiadczeniami innych tak jak kazdy znas karmiac sie historiami z
filmow, gazet, ksiazek, zycia. Ja osobisice z naciskiem na zycie.
Czlowiek duzo dostrzega prawdziwych historii oraz na tej podstawie cos moze
powiedziec.
Tak jak juz nie raz mowiel oraz w tej kwesti moga zdarzyc sie wyjatki. Ale
jeszcze o czyms takim nie slyszalem mimo ze sam teoretycznie uwazalbym za
mozliwe. Moze wlasnie dlatgeo nie slyszalem :)


> > Wiem ze dla paru chwil seksu nie warto poswiecac tak wiele.
>
> Ale czemu to poświęcenie? Nic nie inwestujesz - nic nie tracisz.

Jasne ze poswiecasz!
No chyba ze robisz to w pelnej dyskrecji nikt nie wie o tym oraz nigdy do tego
nie wracasz.
wówczas prawie nic nie tracisz - pozostaja relacje z ta druga osoba - jesli sa
ok to jest tak rzeczywiscie.
Ale to nie zyciowa sytuacja.
To kiedys wroci oraz czlowiek wyjątkowo zaluje wówczas ze sie tak glupio pokusil...
Pare chwil przyjmonosci za dużo dni - tak to widze.
Pomijajac oczywiscie sytuacjie skrajniejsze jak ciaza, aids mowie o
sytuacjach gatunku nieoczekiwane spotkanie... dawna tajemnica musi wyjsc na
swiatlo dziennie, jedna ze stron sie zakochuje itd. czesto strasznie
spustoszenia robia tego rodzaju zabawy.



> > Zwlaszcza ze w wiekszosci przypadkow zwlaszcza kobiety podchodza do tego
> > powazniej. dlatego sprawy seksu przykro mówić swiadcza w jakis sposob o
> > czlowieku.
>
> Najpierw zakładasz: kobiety podchodzą poważniej. No tak, nie sposób się z
> tym nie zgodzić jeśli uwzględnisz statystyki. Ale przecież to nie jest
> reguła. Znam przynajmniej parę kobiet, które traktują (na tym etapie
> swojego życia, na jakim się w tej chwili znajdują) te sprawy dosyć lekko. Mimo
> to (gdy już się wyszaleją) chcą stworzyć coś trwalszego. oraz dlaczego by
> nie?


Zalezy od kobiety nie wykluczam.
Sa tez prostytutki co zakladaja idealnie rodziny oraz sa wspanialymi matkami oraz
zonami.
Ale ludzie!! przeszlosc pozostaje oraz zawsze to bedzie meczyc oraz zawsze to
bedzie moglo kiedys wyjsc - milo wtedy?
warte takich paru chwil tej "niesamowitej rozkoszy"?


> A jeśli nie traktują tego tak śmiertelnie poważnie, to dlaczegóż to niby
> miało świadczyć o człowieku?

Moim zdaniem to glupota oraz tak tez swiadczy.
Pozwalam sobie tez watpic w dyskrecje tej drugiej osoby.
Zyjemy w czasach gdzie jest mnostwo innych rzeczy wazniejszych niz dane
slowo.
Tak wiec dyskrecja dzis to luskus oraz rzadkosc.
Ilu znasz osób co poswieca multum by dochowac lojalnosci slowu? czy jakiejs
osobie? nie lamiac jednoczesnie zasad?
dla przyjaciolki mozna zdradzic cos od dalszej przyjaciolki oraz tym podobne
wartosciowanie.
Ja znam wyjątkowo niewielu osób ktorym moge ufac.
To narpawde rzadkosc, znam wielu wielu osób ktorzy w ogole nie rozumieja co
to znaczy dotrzymywac slow, zacowac dla siebie itd. i to jest b. smutne.
Ale powiedzmy ze zakladasz ten moim zdaniem idealistyczny wariant - prawie
filmowy

ze jest kobieta teraz mloda itd. oraz strasznie lubie seks oraz chce go do tego
jest wyjątkowo dyskretna - ty robisz z nia co chcesz ona z toba a pozniej dalej
zyjecie oraz jakby sprawy nie bylo
o to Tobie chodzi prawda? :)

jesli tak to ja rowniez uwazam ze to swietna sprawa oraz bez wplywu na honor
itd. ale jak znam zycie prawie niemozliwa


> > oraz teraz zabawie sie we wkladanie w Twoje usta słów ;)
>
> brrrrzydal. ;-D

Niezbyt lubie animrumru wole KMN :))
ale moze byc :D


> > Czyli uwazasz ze czlowiek ktory mial wielu partnerow seksualnych, multum
> > przygodnych zwiazkow itd. oraz cala jego przyszlosc nie ma najmniejszego
> > znaczenia w przyszlosci oraz kazdy zwiazek takiej osoby nie bedzie sie
roznil
> > ani troche w jakosci, stalosci od zwiazku osob co mialy np. gora 1-2
> > partnerów - czy tak?
>
> Każdy związek się różni. różne są okoliczność, charaktery, dojrzałość
> osób. Ta sama osoba może stworzyć parę zupełnie odmiennych związków.
> Różniących się oraz zaangażowaniem, oraz temperaturą, oraz każdą inną rzeczą jaka
> przyjdzie Ci do głowy. Bałbym się stawiać wyraźnie rozgraniczenie pomiędzy
> związkiem 2/3 a dajmy na to 15.

TAk wiec nie ma ogolnej tendencji mowiacej ze im mniej partnerow tym lepiej
jedynie jest calkowity rozrzut nie wykazujacy zadnej tendencji w zaleznosci od
ilosci zwiazkow/partnerow?
wyjątkowo wyjątkowo naiwno-lewicowo-filmowa opinia ;))))))) oczywiscie wylacznie
moim zdaniem :)


> Tak naprawdę jakość związku zależy przede wszystkim od tego jak zbieżne są
> potrzeby/ pragnienia/ założenia obu ludzi go tworzących. A tego nie
> determinuje przeszłość. naturalnie pisząc że przeszłość totalnie nie ma
> wpływu na X-a skłamałbym. Ale już pisząc że przeszłość X-a nie musi mieć
> wpływu na Y-a raczej się nie mylę. Chyba że Y nosi w sobie jakieś
> uprzedzenia, z którymi nie chce/ nie umie sobie poradzić.

Ależ oczywiscie, że nosi - oraz to całą mase.



> > Bo ja uwazam inaczej.
>
> Wiem. tylko po co te wszystkie mocne słowa, te honory, te klasyfikacje?


Bo mam następujący malutki cel żeby popropagowac te idealy - dzieki Tobie
skuteczniej (bo te honory oraz klasyfikacje to zla argumentacja).
A idea jest jedna - żeby kobiety nie wchodzily pochopnie w zwiazki bo to sie
obraca przeciwko nim... Zeby nie przecwaniakowaly mlodosc bo pozniej sie
silnie zaluje. Zeby wybieraly partnerow nie poprzez ogolna fajnosc, mode itd
etc :)



> > Ale jesli uwazasz tak jak wyzej napisalem to Tobie musze przyznac
Tworzenie
> > idealistycznych teorii żeby poprawic np. humor osobom majacych wyjątkowo
liczne
> > przygody żeby utwierdzily sie w przekonaniu ze one w ogóle nie maja
znaczenia oraz
> > ich obecne problemy oraz zale na grupie nie z tego wynikaja itd.
>
> Najczęściej żalą się na grupie osoby z małym bagażem doświadczeń, tak
> przynajmniej wynika z moich obserwacji.

Hmm a z moich wynika, że każdy tak naprawde ma niewielki bagaż doswiadczen.
Ale jednoczesnie jest tez duży.


> i naturalnie: to kim byliśmy czyni nas takimi, jacy jesteśmy. wyłącznie że Ty
> chyba pisałeś o wpływie jej (jego) przeszłości, nie mojej przeszłości.

z tego powodu to kogo wybieramy z kim jestestesmy tez o nas swiadczy. (kolejny
aspekt)


> Chyba że coś źle odczytałem/ popełniłem nadinterpretację.

Akurat wyjątkowo logicznie oraz wyjątkowo rzeczowo piszesz niezaleznie od wyrazanych
pogladow czy jakis tam nadinterpretacji. Nastawialem sie ze na takiej grupie
dyskusje prowadzi sie parę poziomow nizej ;X

> > no coz zaluje ze to napisalem, bo zbyt latwo to wysmiac gdy sie odpisuje
z
> > wygodnego fotela. zwlaszcza ze tutaj to zawsze beda wyłącznie slowa.
>
> A skąd pewność, że mój fotel jest wygodny? ;-D

Ot zalozenia, moj zreszta tez nie ;)

From: pwil <pwil[]kgb.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_Ozi=EAb=B3o=B6=E6=3F_-_pomozcie?=
Date: 2 Jan 2005 08:50:41 +0100

Marcin nastukał(a):

>> - kobieta z którą jesteś ma awersję do seksu spowodowaną być może
>> pruderyjnym wychowaniem a być może (co moim zdaniem bardziej
>> prawdopodobne) jakimś niemiłym dla niej wydarzeniem związanym z
>> seksem.
>
> Co do jej wychowania to watpie,zeby to bylo przyczyna. nieraz
> opowiadala, jak slyszala w nocy rodzicow uprawiajacych seks.

A może to właśnie stąd się wzięło obrzydzenie do seksu u Niej?

>> - myślę że pomóc może wyjątkowo mocne zapewnienie jej że Ją kochasz oraz
>> zdecydowane powiedzenie że problemy związane z seksem ani nie uwłączają
>> jej kobiecości (ani twojej męskości - chociaż ostatni akapit sugeruje że
>> podobnie jak ona obawiasz się tego) ani nie wpłyną na Twoje uczucie w każdym razie
>> Ty uważasz że szkopuł istnieje oraz chcesz o nim porozmawiać - proponuję na
>> początek nie używanie słowa "problem"
>
> Wlasnie od tego zaczalem, ale ona nie dopuszcza do siebie mysli, ze cos
> moze byc nie tak. Skoro nie czuje zadnego popedu to wedlug niej po
> prostu tak ma byc.

Oznajmij Jej, że dla Ciebie to nie jest ok oraz że nie wyobrażasz sobie Waszej
wspólnej przyszłości bez seksu. Będzie to dobrym argumentem za wizytą u
seksuologa, jeśli prawdą jest, że nie wyobraża sobie życia bez Ciebie.

inne


domy prefabrykowane wiosenny call center rzeźba Apelacje sejmowe 10
Jutero.pl - dzisiaj kupujesz Jutero u Ciebie SONY podłogi drewniane polski cms Msi EX700 Bluetooth Driver 5.1.2535 x64 Driver for Drivers spa