poprzednia
strona ------------- następna
strona From: joker <"joker<wyrzuc>0"[]o2.pl> Subject: Re: brak podniecenia u kobiety Date: Tue, 7 Mar 2006 22:53:06 +0100
Wed, 01 Mar 2006 06:59:26 +0100, na pl.soc.seks.moderowana, M.M.
napisał(a):
> Witam
> Nie mam zamiaru Ci gratulować, a ty daruj sobie następujące teksty, tutaj są
> dorośli ludzie (zwykle ;)).
Powiedzmy że dorośli... wiele razy już widziałem następujące komentarze zatem je
uprzedziłem - zróżnicowane osoby wchodzą oraz odpowiadają.
>
> Pierwszy kłopot jaki widzę to Twoje podejscie. Kobieta nie jest
> maszynką do seksu tak (jak facet :)). Po pierwsze późna inicjacja oraz brak
> zachowań autoerotycznych powoduje, że musi się nauczyć reakcji swojego
> ciała. Po drugie musi Ci ufać w łózku, na to należy czasu. Po trzecie
> romantyczna kolacja przed seksem nie zaszkodzi, a może spowodować że
> parnterka będzie mniej spięta. i na koniec zostawiłem gwóźdź programu.
>
> typowe "dotykanie ją tam" może wywołać reakcję organizmu (wilgotność)
> ale psychicznie może ją niesatysfakcjonować, a jak oczywiste jest
> najaktywniejszą strefą erogenną jest mózg. jednakże zanim zaczniesz ją "tam
> dotykać" spróbuj dotykać ją także gdzie indziej. Skóra kobiety jest
> wrażliwsza niż faceta, jednakże głaszcz ją, muskaj opuszkami palców lub
> językiem ... zresztą co Ci będę mówił, sam powinieneś to wiedzieć (jak
> nie wiesz to się dowiedz oraz to jak najszybciej). Dłuższa gra wstępna
> prawie nigdy nie przeszkadza oraz nie mówię o "trochę rąsią, potem
> minetka oraz już jest gotowa".
Ech... wiem, wiem, nie robię tego pierwszy raz, nie rzucam się jak napalony
dziecia na nią. Jest ładnie, pięknie ale oraz dłuższa gra wstępna nie pomaga,
próbowałem ją już różnie odprężyć ale oraz tak jest strasznie spięta za każdym
razem :(
Ja wiem że potrzebuje czasu by poznać oraz nauczyć się przyjemności, ale widzę
że sama strasznie się tym stresuje, mimo że jej mówię by się nie
przejmowała oraz dała sobie czas bo nie ma z tym pośpiechu. No oraz tu problem.
Bo co z tego że ja jestem śwaidomy że wypada czasu jak ona się tym
dodatkowao stresuje? To jest perpetum mobile, stres napędza następny stres
u niej :(
>
> Jeżeli po jakimś czasie (długim) oraz mimo twoich usilnych prób
> (cierpliwych) nie osiąga satysfakcji to do seksuologa marsz.
>
> Co do tego ma orgazm ? Najpierw mówisz że nie osiąga podniecenia, a na
> końcu coś o nauce orgazmu. Sory chłopie ale jak nie jest podniecona to
> kłopotliwie jej o orgazm, jak jest podniecona to łatwiej ale ...
>
> Nie chce być złośliwy ale ile Ty masz lat ? Połowe tego co Twoja
> partnerka ? Po twoich tekstach mniej więcej na tyle Cię oceniam, chyba
> że po prostu spałeś na lekcjach wychowania seksualnego (niezależnie czy
> odbywały się w szkole czy w domu ;)).
>
> Pozdrawiam M.M
Ech.. może nieco nieskładnie napisałem ;) Sam mam w ostatnim czasie ostre stresy oraz
wierz mi że ciężko jest walczyć ze światem, pocieszać kobietę oraz jeszcze
osobiste problemy ubierać w piękne zdania. No ale mój błąd. From: =?ISO-8859-2?Q?Mirmi=B3?= <jyhad[]poczta.fm> Subject: Re: Wszyscy mowia "kocham cie" Date: 1 Jul 2004 10:36:30 +0200
Użytkownik wiLQ napisał:
> 30 Jun 2004 22:56:03 +0200 Mirmił napisal(a) posta ktory zmusil mnie
> do natychmiastowego odpisania:
>
>
>>Przejaskrawienie celowe ;p Choć kiedyś byłem w związku gdy słowo to
>>padało kilkadziesiąt razy przed południem... Aż zęby bolą ze słodyczy...
>
> byles tzn juz nie jestes, milosc sie wypalila? stracila na
> znaczeniu?;) czy stwierdziles ze za duzo slodyczy zniszczy ci
> zdrowie?;) pytam wyłącznie z tego powodu ze jestem ciekaw czy mialo jakies
> znaczenie dla rozpadu zwiazku naduzywanie slow "kocham cie":)
> bo to bylby doskonały przyklad dlaczego naduzywanie jest zle;) [a imho
> jest].
Nie, nadużywanie takich słów nie miało znaczenia. Po prostu konflikt
charakterów - mimo iż miłóśc trwała, związek istnieć nie mógł. Były
próby zamiany jej w przyjaźń, ale skończyło to się gorzej niż
tragicznie. Nie pytam w związku z tamtym przypadkiem, raczej z ogólnym
spostrzeżeniem, iż na przestrzeni czasu w przeciętnym (o ile istnieje
coś takiego) związku te słowa padają coraz żadziej, mimo iż uczucie
dalej trwa.
> nie ma sztywnych regul. mowisz wówczas kiedy masz nieodparta ochote
> wyrazenia uczuc;) osobiscie mam do takich slow duzy szacunek. maja one
> dla mnie jakas moc, niepowtarzalnosc oraz wyjatkowosc. to powoduje ze nie
> szastam nimi na lewo oraz prawo. mowie "kocham cie" w chwilach ktore
> rowniez wydaja mi sie jakos wyjatkowe, niepowtarzalne itp. ot cala
> tajemnica;)
>
oraz z tym się osobiście zgodze, ale czekam na opinie innych :-))
>
>>Cóż, dziękuje za opinie. POdkreślam że interesuje mnie WASZE zdanie a
>>nie jakaś tam prawda objawiona.
>
> to byla moja opinia;) powolalem sie na wypowiedz Daniela wyłącznie po to
> by nie dublowac wypowiedzi;)
Chodzi mi raczej o to by podawać naprawdę swoje zdanie a nie jakieś
ogólne frazesy.
From: smok <melasek[]wp.pl> Subject: Re: ciaza a studia Date: 5 Aug 2004 07:33:22 +0200
Użytkownik Adam napisał:
> Witam Szanownych Grupowiczow!!!
>
> Mam pewien dylemat wiec postanowilam zapytac was o zdanie.
> Otoz mam 22 lata jestem mężatka oraz w tym roku zamierzłam pojsc na studia
> zaoczne ,ale cos tzn. ktos -mała istotka ktora pojawiła sie w moim brzuszku
> zmienila moje plany!mam niewielki dylemat czy poczekac jeszcze rok czy nie
> odwlekac oraz pojsc w tym roku jestem teraz w pierwszym miesiacu!prosze
> doradzcie mi co mam zrobic jak myslici jak odbierane sa kobiety w ciazy na
> studiach?oczywiscie nie licze na jakias taryfe ulgowa na studiach!!!!
>
>
> pozdrwawiam oraz dziekuje
>
> pa pa pa
> ps nie przejmujcie sie moim nickiem -pisze z konta swojego faceta
>
>
>
Ja bym poszedł na twoim miejscu w tym roku, w razie nieobecności możesz
zawsze "podstawić" kogokolwiek (np. studentkę twojego kierunku ze studiów
dziennych), bo na zaocznych oraz tak sie nikt nie kapnie , zresztą jest także
"kampania wrześniowa" (za rzadko was prowadzący widują oraz się nie
połapią, znam to z praktyki), a co do taryfy ulgowej to możesz ja mieć u
niektórych prowadzących...
smok From: User Vatazhka <vatazhka.mail.ru[]localhost.localdomain> Subject: Re: antykoncepcja po, postinor Date: 26 May 2004 15:38:08 +0200
Andrzej Lawa wrote:
{ciach}
> Postintor jest w miarę skuteczny w ciagu 24h od wytrysku
{ciach}
A nie w ciągu 72 h? 96% to całkiem niezła skuteczność. No ale fakt, w
pierwszej dobie skuteczność jest jeszcze większa.
P. S.
Ja również wolę bez gumy - brr, ten ucisk. From: Bartosz Bielawski <spaniel[]viper.rulez.pl> Subject: Re: Bardziej doswiadczona [LONG] (fwd) Date: 1 Oct 2004 20:42:33 +0200
Witam,
Planowałem napisać na priva, bo zrobił się z tego dialog, ale przykro mówić
odrzuciło mi mail na Twój adres, piszę albowiem tu. (za co z góry przepraszam
innych subskrybentów grupy ;-D)
On Wed, 29 Sep 2004, gaq wrote:
> Mysle ze kazdy ma swoj mozg oraz niech te doswiadczenia beda gdzies tam, niech
> sobie następujący czlowiek poczyta moze wysmieje, moze przyjmie do siebie moze z
> czasami zrozumie a moze nigdy.
> Po to jest usenet.
> O czym mielibysmy dyskutowac gdyby nie wymiana doswiadczen?
Zgadzam się. Mnie chodzi tylko o to, że zakładanie, że jeśli ktoś myśli
inaczej niż ja(ty) to świadczy to o ubogich doświadczeniach. Że prędzej
czy potem zmądrzeje.
> > > Czyli uważasz, że to, że faceci w pewnym wieku a oraz potem także niemal
> > > obsesyjnie myslą o seksie to wynik tylko kultury a nie natury?
> >
> > Nie wkładaj w moich ust słów, których nie wypowiedziałem.
>
> Nie wkladam - z tego powodu zapytalem czy w odniesieniu do Twojego tekstu moge
> pomyslec ze w ten sposob uwazasz.
jednakże odpowiadam: to że myślą obesesyjnie to raczej wynik natury. To, że
nie kopulują z każdą napotkaną, atrakcyjną samiczką - to wynik kultury.
Ale przecież Ty skłaniasz się raczej ku pewnej powściągliwości, z naturą
Ci jednakże w tej materii nie po drodze. ;-D
> > Ja nie próbuję *zanegować* wpływu natury na nasze życie, po prostu moim
> > zdaniem nie jest on *jedynym*, tak jakby tego chcieli ewolucjoniści.
>
> Jesli uwazasz ze nie jest on najwazniejszy w zyciu to sproboj bardziej sie
> sugerowac tymi innymi czynnikami...
>
> Tak sie nie da zyc!
Znaczy jak się nie da? Sugerując czymś wyższym niż moje instynkty? Hm.
Uściślę może: jeśli myśląc o sensie życie "zapomnę" jeść, pić, spać, jak
mi natura podpowiada - to faktycznie, masz rację, nie da się.
Jeśli zaś mam coś ważnego do zrobienia, nie mam czasu na
jedzenie/picie/spanie, koncetruję się na zadaniu (w pewnych rozsądnych
granicach), to przecież jak najbardziej się da.
Naturalne dzielę na konieczne oraz te, które są sprzeczne z moją kulturą.
Pisałeś coś o honorze: on nie jest naturalny. Natura skłania nas ku
działaniu ku dobru jednostki, honor nieraz odwrotnie.
> > nie działają. Irytuje mnie, gdy ktoś używa takich słów wyłącznie po to, by dodać
> > swojej wypowiedzi smaczku.
>
> Oczywiscie.
> takich slow w ogole nie powinno sie uzywac.
> A jesli juz to w opisach dawnych czasow ;-)
Powinno się używać. wówczas gdy mają jakiś sens. Nie wówczas kiedy "podnoszą"
nasze argumenty, ładnie się komponują.
> Te slowa nigdzie nie pasuja przeciez!
Jak najbardziej, pasują.
> Zwlaszcza ze wycieraja sobie nimi usta czesto kompletne pajace czesto w
> jakims celu - latwo je osmieszyc. i teraz następujący madry rozsadny czlowiek jak
> moj rozmowca orientujacy sie z niezaleznych zrodel o tym zalosnym wybiegu
> moze napisac następujący tekst kazdemu co odnosi sie do takich niemodnych slow.
Tu się chyba rozpędziłeś. Mam wrażenie, że troszkę emocjonalnie
podchodzisz do takich dyskusji...
> Wiesz ja naprawde cale zycie myslalem ze następujące slowa wlasnie sie uzywa po to
> by pokazac jakie zachowania sa doskonałe oraz porzadane a jakie nie... A ty uwazasz
> ze nie powinno sie w takim kontekscie ich uzywac - to niby jak?
> Daj jakis przyklad...
Niby jak? Widzę zachowanie honorowe, mówię o honorze. Widzę niehonorowe
(ktoś kogokolwiek zdradził, oszukał, etc.) mówię - niehonorowe. Widzę
dziewczynę, która spotyka wielu facetów, nic nie mówię. Bo ta sytuacja nie
jest już tak transparentna. Wolę powiedzieć za mało, niż za dużo.
> > innych. Udzielać im rad - owszem. Ale nie na zasadzie: Nie masz honoru,
> > zrób tak jak ja - a będziesz go mieć. Nie tędy (moim zdaniem) droga.
>
>
> Oczywiscie ze nie tedy droga!
> Ale czasami wyjątkowo doskonała -
Znów kręcisz. Jeśli nie tędy - to jakim cudem dobra? :-D
> jesli ktos swoim zyciem to pokazuja wlasnie, a nie
> mowi, moga mowic inni o nim. To jest doskonały znak oraz droga. oraz nie zabraniaj
> innym tak powiedziec.
Tak, ale Ty nie mówisz w ten sposób! Nie piszesz: następujący X to postępuje
słusznie. Mówisz: taka Y to nie ma honoru oraz nie sposób jej szanować.
Kolosalna różnica moim zdaniem.
> > i nierzadko (mam wrażenie) ten, co nie może, lubi strzelać do tych, co mogą
> > honorami, szacunkami, człowieczeństwami, zasadami, moralnością. :-/
>
> Pewnie niektorzy lubia, oraz tych nie brakuje.
> Ale uwazasz mnei za takiego?
Przecież strzelałeś, ne? Może z dobrymi intencjami, ale moim zdaniem nic
doskonałego to nie przyniosło... Obym się mylił. :-D (czego nie wykluczam)
> Z tymi badaniami to jest tak... ze co sobie tutaj napiszesz moze byc
> bardziej wiarygodne eh...
Akurat pracuję w firmie, która zajmuje się badaniami oraz nie mam możliwość się z Tobą
zgodzić.
> > > Bo ja uważam, przynajmniej w polsce, że znaczenie negatywne ma dla
> > > największej spośród takich 3 grup - jesteś pewny, że się myle? :)
> >
> > Nie, zastanawia mnie wyłącznie - skąd w Tobie to przekonanie. Jakieś linki do
> > badań, czy po prostu mam Ci uwierzyć na słowo? ;-D
>
> Nigdy nikomu nie wierz.
> Mam nadzieje ze w odniesieniu do kazdych informacji tak je weryfikujesz.
> W co watpie.
Weryfikuję informacje, które wydają mi się wyssane z palca. Jeśli ktoś
pisze z przekonaniem, to mam nadzieję, że ma to jakieś poparcie w czymś
sprawdzalnym...
> Ale zmierzajac do tematu - nie prosze bys wierzyl... pytam jak ci sie
> zdaje/wydaje?
Chcesz żebym również się pobawił w zgadywankę? Nie przepadam...
> > > Nie, mówie o normalnych filmach co oglądają wszyscy.
> > > typowe kino amerykańsckie.
> >
> > Oglądają - no oraz co? O moich wzorcach decyduje moje wychowanie. Moi
> > rodzice, wychowawcy w szkole, osoby które spotkałem na swej drodze oraz
> > uznałem za godne zaufania. Nie filmy amerykańskie.
>
> O Twoich wzorchach.
Przecież nie będę dyskutował o Twoich czy Kowalskiego, nie mam narzędzi by
je sprawdzić. ;-D
> > > Jednym z dobitniejszych filmów jest np. szklana pułapka - prawda, że
> fajny?
> > > :)
> >
> > fajna rozrywka. Nic ponad to.
>
>
> Tak - zupelnie nic...
>
> Nikt nie dostrzega ze podawana papka ktora ciezko nazwac kultura jest specjalnie
> przygotowywana między innymi po to bys napisal ze przyjemna rozrywka...
Spiskowa teoria dziejów? Nie, mój drogi. fajna rozrywka, bo coś się
dzieje, bo Bruce W. jest świetnym aktorem, bo po obejrzeniu tego filmu
jestem zrelaksowany. Pełny subiektywizm.
> a druga sprawa abys mimo rozrywki nie wyszedl z kina zrozpaczony lub zaczal
> zmieniac swoje zycie... tych filmow moze byc parę ale 99% ma mowic JEST
> OK :)
A kto Ci broni oglądać ten 1%? Chcesz ocalić świat przed tymi 99%?
Przecież to jedynie strata czasu/ nerwów...
> > > KIMŚ, nie był zwykłym z ludu żyjącym jak wszyscy czy jak jakaś grupa
> > > społeczna.
> >
> > Daleko nie szukając: "Pasja" Mela Gibsona. :-P
>
> tych filmow robi sie mnostwo...
Chwilka, przed chiwlką pisałeś że wcale. :-/
> > Poza kinem nierzadko warto jest także wybrać się do księgarni/ biblioteki. A oraz
> > filmy dobierać sobie staranniej... ;-D
>
> Samemu sobie...
> Kto chodzi, kogo stac?
Stać na BIBLIOTEKĘ? Litości! Jak masz na miejscu, to pewnie nic to nie
kosztuje, jak gdzieś dalej, to jakaś kaucja (mnie kosztowało to 20 PLN).
> > > Uważasz, że ludzie oraz tak odejdą od takich moich przebrzmiałych zasad.
> >
> > Tego nie wiem. Historia, którą raczyłeś się ratować, pokazuje że kultura
> > faluje - od okresów gdy przeważa swoboda, do takich gdy swoboda jest nie na
> > miejscu.
>
> Raczylem sie ratowac :) Ciekawe ujete.
Oj, równie dobrze mogło tam stać "posłużyć". Nie w tym był pies
pogrzebany...
> Troche za silnie tniesz - teraz nawet nie wiem jaka historia.
Pisałeś, że w przeszłości ceniona przez panów była błonka. :-D
> oraz ja sie nie ratuje nie czuje zebym tonal a TY mial racje po swojej stronie.
Czepiasz się. :-P
> Uwazam ze Ty zajmujesz sie wynajdywaniem slabych punktow w moim rozumowaniu.
> Ja mowie ze generalnie jest cos czarne...
> Ty mowisz ze bywa oraz szare...
> Ja sie pytam czy uwazasz ze szarego jest wiecej...
> Ty uwazasz ze implikuje... ;-)
>
> Tak ogolnie czasami widza ta dyskusje
Dyskusja, to wymiana poglądów: jeśli piszesz, że coś jest czarne to
logicznym jest, że uznam że za następujące je uważasz. Comprende? :-D
Jeśli w każdym razie ja piszę, że jest szare, a Ty robisz z tego białe, to
chyba mam prawo czasami się oburzyć?
> > Nie znam przyszłości, co niezmiernie mnie cieszy. A sformułowania gatunku
> > "związki *homosiów*" wyjątkowo mnie rażą. Świadczą o braku szacunku dla
> > osób jedynie ze względu na ich orientację seksualną.
>
> Ja tak pieszczotliwe :-)
A to sorki, nie tak to odebrałem. :-D
> A jak napisze Gejow to sie obrazaja?
Nie, bo sami tak o sobie mówią/ piszą.
> a btw.
> osób ktorzy maja odmienne preferencje seksualne, jeszcze opisywane jako po
> prostu zboczenia to mowiac o nich zoofile pedofile czasami ich nie obrazamy?
Nie, bo to określenie fachowe. Tak samo jak homoseksualiści. Używając
fachowych określeń unikasz nieporozumień. ;-D
> bo ja jakos czuje w slowie pedofil strasznie negatywne zabarwienie
Nie wiem jak Ciebie, ale mnie to nie martwi zbytnio. Pedofilia dosyć nieraz
wiąże się z krzywdą drugiego człowieka, w dodatku nierzadko bezbronnego...
> Co do przyszlosci, to mimo ze nie znam, mam satysfakcje w przewidywaniu.
Nostradamus? :-D
> > Jakoś nie widzę by kogokolwiek cenzurowano za poglądy. Prędzej za sposób ich
> > wyrażania. i ja się nie dziwię, że cenzuruje się osób z których aż zionie
> > nienawiść do drugiego człowieka, bo ten ma *niewłaściwe* poglądy.
>
> Nie uwazasz ze czasami ta nienawisc jest potrzebna?
NIE.
> Absolutnie nigdy?
Absolutnie, nigdy.
> A jesli nienawisc nie zionie do osób jedynie do idealow to tez jest zle?
Nie ma czegoś takiego jak nienawiść do ideałów. Znaczy teoretycznie może oraz
jest, ale zazwyczaj spotykam się z sytuacją, gdy nienawiści (to cholernie
mocne uczucie) nie sposób zatrzymać na poglądach, przechodzi także na osób
którzy je wyznają/ głoszą.
> Podaj przyklad osób ktorzy zdeklarowali sie ze kogos nienawidza oraz nikt im
> tego nie wmawia czasami ;)
Nacjonaliści?
> Nie widzisz ze DOBRYM jest szanowac czyjas wolnosc, sposob zycia
> a nie wchodzic mu z butami
> oraz "KURWA AKCEPTUJ MNIE ALBO IDZ SIE LECZ!"
Ale przecież Ty chcesz ich izolować, oni Cię jedynie hospitować. i kto tu
komu ogranicza wolność? ;-D
> Nie marzy mi sie apartheid sztucznie wprowadzony na sile
Uf. ;-D
> jesli jedna czesc osób na jakims obszarze nie jest zadowolona z bytnosci
> innej oraz okazuje to, to oni sie wynosza oraz znajduja osób bardziej otwartych
> to jest naturalne oraz dobre
wyłącznie że na ogół to się kończy wojnami. One są Twoim zdaniem dobre?
> jesli w polsce mlodziez wszechpolska w jakims regionie daje do zrozumienia
> ze nie toleruje pewnych osób oraz oni tam nie zamieszkaja
> to ja nie bede plakal
> oraz jesli Ty tak;) znaczy zartuje, uwazasz ze to jest zle no to przykro mówić
Yhm, czyli w tej kwestii raczej się nie dogadamy. Młodzież wszechpolska to
nie moje klimaty.
> najlepiej żeby kazdy mogl zamieszkac gdziekolwiek chce, wsrod kazdych osób
> zadnych granic!
Naturalnie. Co w tym złego?
> to jest utopia.
Fakt, ale to nie znaczy że mamy iść w kierunku odwrotnym, bo łatwiej.
> proponuje zrobic eksperymenty na zwierzetach ;-)
Ludzie wszędzie to ten sam gatunek. Zwierzęta to troszkę inna historia.
> A w swiecie osób jest to wymagane.
> Czlowiek niezaleznie jakiej nacji jest następujący sam...
Nie, nie następujący sam. Każda nacja ma własną kulturę, która wpływa na cały
szereg zachowań.
> > > W ten sposób może za jakiś czas zobaczymy komu się żyje lepiej.
> >
> > Separatyzm prowadzi najczęściej do tego, że wszystkim się żyje gorzej.
>
> W kazdym przypadku?
> Bo ja mysle ze masz na mysli jakis konkretnych kilka.
W każdym, bo współpraca zawsze przynosi lepsze efekty, niż jak każdy w
swoją stronę ciągnie.
[konserwatyzm]
> Biore to co moim zdaniem oplacalne = doskonałe z obu ogolnie mowiac racji.
Nie wydaje mi się, doskonałe z Twojej racji moim zdaniem.
> A Ty potrafisz sie zdefiniowac?
> Zdeklarowany liberal?
Nie, pragmatyk. Nie widzę sensu w chwytaniu wszystkiego co nowe, bo na
pewno lepsze oraz odwrotnie, nie widzę sensu w przesadnej ostrożności.
> > > A tak naprawde bardziej praw zasad natury niż tam przeszłosci.
> >
> > Oni również postrzegali te prawa jako prawa natury.
>
> i na tej podstawie latwo wyciagnac wniosek ze oraz ja sie myle?
> Czy wyłącznie ja widze w domysle ten tekst oraz znowu ci cos inputuje?
Nie. Po prostu konserwatyści lubią się chować za "naturalnymi prawami".
Owszem, zawsze to są inne "prawa naturalne", ale mam niezmienne wrażenie,
że wydaje im się, że w ten sposób ich prawa są lepsze, a każdy kto im się
przeciwstawi to jest sprzeczny z naturą. Mutant intelektualny. To właśnie
miałem na myśli.
> > Wątpię. Komunizm to utopia, a utopie są moim zdaniem nierealizowalne.
>
> A Demokracja ma swietlana przyszlosc?? =]]]]]]]]]]]]]
Rządy doskonałe występują wyłącznie na papierze. Na tym świecie takowych nie
oczekuję. :-D
> > A teraz także nie wszystkim się żyje dobrze. Mam wrażenie, że nie chcesz
> > zmian, bo *Tobie* się żyje dobrze, a boisz się, że po zmianach będzie Ci
> > gorzej. Wypisz-wymaluj, Twoi bracia w konserwatyźmie z przeszłości.
>
> Nie, ja po prostu chce żeby zmiany poszly bardziej po mojej mysli :)
Toć przecież dokładnie to napisałem. Chyba że nie po myśli jest by Ci było
lepiej. ;-D
> > A ja dla odmiany wyjątkowo nieprzychylnie odbieram ludzi, którzy (pomijając
> > wszelkie mody) śmieją się z czegoś, co dla innych jest sposobem na życie.
> > i ten sposób próbują wartościować. :-D
>
> A ja uważam, że jest to czesc natury ludzkiej.
> i oczywiscie w pewnych okolicznosciach jest to niedopuszczalne. Ale tak juz
> bywa...
Widzisz, nikt nie broni Ci w głębi oddawać się takim odruchom. Ale to
naprawdę ułatwia kontakt z drugim człowiekiem, jeśli nie dajesz temu
wyrazu na zewnątrz. Na pewno łatwiej będzie mu Ciebie wysłuchać oraz być
może, przyznać Ci rację.
> > Znam kobiety, które do seksu nie podchodzą emocjonalnie. A oraz związki
> > potrafią tak traktować.
>
>
> Oczywiscie ze takieo moga byc.
>
> Ale czy z tego powodu sa cool ?
Nie, po prostu następujące istnieją. oraz ciągle są kobietami, nie wielbłądami.
> > > A normalnie jest tak że kobiety mają cechy facetów a mężczyźni kobiet.
> > > Pewne cechy są naturalne oraz zawsze tak musi być.
> >
> > ach, znowu ten naturalizm. A mnie się wydaje, że to fukcja wychowania
> > bardziej. Jak się dziewczynkę wychowuje metodami "przewidzianymi" dla
> > chłopca to ma emocjonalność męską, oraz odwrotnie.
>
> Haha tutaj moze sie Tobie wydawac
> a jak ja mi sie cos wydawalo to rzadales dowodow
>
> akruat w tym przypadku co napisales wiem ze NAPEWNO TAK NIE JESt
> oraz jest to udowodnione ponad wszelka watpliwosc
Gdzie?! To że waść se napiszesz że jest udowodnione, to nie znaczy że
ja, tuląc ogon, uznam że musisz miec rację. Paniatno?
> co nie znaczy ze jesli kobieta ma dużo meskich cehc oraz dodatkowo zostanie
> tak wychowana to bedzie miec taka emocjonalnosc w jakims stopniu
> ale to bylby wyjatek
Blebleble. Jeśli fakty przeczą teorii - tym gorzej dla faktów. Jeśli
wychowana ją na chłopaka, zachowuje się jak chłopak - musi miała męski
mózg od urodzenia, a cała reszta to zbieg okoliczności.
> mysle ze wlasnie Twoje poglady polegaja na jakiejs tam wierze gdzies gleboko
> w cos co juz nie chcesz psuc
Nie wierze, obserwacji. Nie przyjmuję na słowo żadnej psychologicznej
teorii właśnie dlatego, że multum z nich potem jest obalana. Kto
zagwarantuje mi, że za kilka(naście) lat ktoś nie wymyśli czegoś jeszcze
bardziej absolutnie niepodważalnego?
> > > > związków: poważne, trwałe, na lata. tylko że nie wszyscy tak mają.
> > > Może inaczej - dla mnie następujący jest właśnie cel związków.
> >
> > Co w sumie na jedno wychodzi. Bo zakładasz, że inni mają tak samo...
>
> To pokaz mi czlowieka co ma 60-70 lat
> oraz powie
> ze jego celem w zyciu bylo co innego
> oraz z tego powodu jest ZAJ.... szczesliwy z tego przyczyny ze zyl inaczej niz wszyscy
> =]
Ale przecież Ty robisz inaczej: patrzysz w przeszłość. Co z tego, że ten
60-70 letni przyzna Ci rację: zerkniesz w jego przeszłość oraz stracisz
szacunek, zwątpisz w jego honor... Wiem, wiem, przesadzam. Ale to właśnie
staram Ci się pokazać: ludzie dojrzewają, są etapy gdy pewne zachowania są
im na rękę - oraz następujące właśnie wybierają. i to w ogóle nie amputuje im honoru,
rzecz jasna pod warunkiem że o swoim wyborze informują na odpowiednim
etapie wszystkie zainteresowane osoby.
> Oczywiscie. Tak moze byc oraz jest.
> Ale z kumplem nie robie wielu rzeczy co mozna robic z kobieta.
Oj, nie o to mnie chodziło. Chodziło o to, że są kobiety na poziomie
przyjaciół oraz te na poziomie kumpli. Jedno drugiemu nie przeszkadza.
> > albowiem jeśli taka co miała 30 żyje w dobrych stosunkach z 15 to oraz tak już
> > lepiej to o niej świadczy, niż o tej z jedynm związkiem?
>
> Nie sadze.
A dlaczego? Przecież źle wybrała statystycznie więcej razy.
100% a nie 50.
> > zatem uwierz mi, że znam osoby które NIGDY nie były w związku, a szukają
> > byle kogo, byleby był. No oraz co?
>
> No oraz to zeby szukaly w miare rozsadnie.
Tak, czyli jak nie znajdziesz nikogo, to rozsądnie szukałeś. A mi wydawało
się że celem szukania jest znalezienie...
> Ale znalezc nie jest problematycznie - wylacznie kwestia dostepnosci.
Na papierze to może nawet łatwo, w praktyce nie idzie mi to równie łatwo
jakbyś Ty tego chciał.
> maja imho następujące osoby olbrzymie szanse na szczesliwy dlugi zwiazek
Bzdura. Jeśli są zdesperowane, to chwycą się pierwszego lepszego, byleby
był. Niby dlaczego długi oraz szczęśliwy? Bo to pasuje do Twojej teorii?
> > Czyli jednakże chyba miałem rację pisząc, że boisz się być tym tymczasowym,
> > zatem potępiasz zjawisko jako takie, przez co chcesz zmniejszyć swoje
> > ryzyko. ;-D
>
> Oczywiscie ze tak.
> A ty chcesz byc tymczasowy?
Jeśli chciałbym ją-tymczasową to jak najbardziej. Na tym właśnie to
polega, do tego tanga również należy dwojga, podobnie jak do związku
długotrwałego oraz poważnego.
> > > Zwlascza jak dziewczyna jest jakas dziwna potrzebuje magicznego slowa
> kocham
> > > zeby sie do niej dobrac.
> >
> > A fe. ;-D
>
> wówczas nie powiesz?
Nie, nie nadużywam "magicznych słów". Znaczy nie nadużywałem, teraz sobie
nie żałuję. ;-D
> > Znaczy co, jak się kocha to już na zawsze, tak? Jak związek oraz uczucie się
> > kończy to wstecznie cofamy miłość oraz ona znika z wcześniejszych zdarzeń, w
> > ten sposób ratując nas przed utratą tej jednej, jedynej oraz wiecznej? ;-D
>
> Po pierwsze cos takiego jak milosc nie istnieje.
A to niby dlaczego? Chyba że mówisz o miłości według tej definicji - taka to
faktycznie może oraz nie istnieje.
> > wyłącznie widzisz, nieustannie nie wykazałeś gdzie ten honor w byciu z wieloma
> > partnerami znika... A ja ciekaw jestem gdzie.
>
> W obietnicy.
> Obiecujesz ze z kims bedziesz to bedziesz.
Jeśli obiecujesz, że będziesz krótko oraz jesteś krótko - to gdzie ta złamana
obietnica? Czemu zakładasz, że jak ktoś mówi: chcę z Tobą być to myśli:
chcę z Tobą być _zawsze_?
> Mowisz magiczne slowa w jasnym kontescie - pozniej sie wycofujesz - to o
> czyms swiadczy.
Uczucia gasną, nie wiem - może po prostu dla Ciebie wygaśnięcie to
wycofanie.
> Ale usprawiedliwienia sa naprawde doskonałe oraz wszystko mozna wybaczyc.
> W tzw. milosci wolno wszystko :) niie?
Św. Paweł pięknie to ujął "wszystko wolno, lecz nie wszystko przynosi
korzyść".
> > Kurcze, kłopotliwie się dyskutuje z kimś, kto zasłania oczy na inne scenariusze
> > niż własny założony. Zrozum, że ludzie czasami w ogóle nie chcą się poznawać
> > bliżej, pragną jedynie pobyć z kimś od czasu do czasu, dla przyjemności
> > obopólnej, a czas na związki z poznawianiem oraz całą magią zostawiają sobie
> > na później.
>
> No to przyznaje ze slabo to rozumiem. Ale oki zalozmy ze tak jest.
> Czy to jest doskonałe dla obu stron?
> Nie wiem - ale watpie.
Ojej, jeśli obie tego chcą, to czemu nie? Jeśli jedna nie chce oraz mówi że
chce - to sama jest sobie winna, nie sądzisz?
> > Tak samo dzieciom mówisz, że ich problemy to żadne problemy, bo Ty masz
> > większe?
>
> napisalem chyba o tym.
> Kazdy ma swoje duze problemy oraz rada na nie jest czasami zobaczenie jaki inni
> maja.
Nie wiem, mnie tam patrzenie na problemy innych nie pomaga.
> > Słusznie, nagonka nie przynosi nic dobrego.
> > Ale oraz bez nagonki dzieci lubią tworzyć następujące tymczasowe, "pomostowe"
> > związki, w których uczą się bycia razem. Przez niepoważne związki uczą się
> > tolerować nawyki drugiego człowieka. A to potem procentuje...
>
> oraz owszem.
> Ale myslisz ze jak sie tego za mlodu nie naucza to pozniej bedzie ciezej?
Może być ciężej. To tak jak ze wszystkim: jeden musi się uczyć długo, inny
ma naturalny talent. Jeśli masz talent to pewnie problematycznie Ci zrozumieć tych,
którym to zajmuje tak sporo czasu...
> > Wyobraź sobie siebie kilka(naście) lat temu. Ktoś śmieje się z każdego z
> > Twoich problemów, doświadczeń, z każdej z Twoich obaw. Bo z jego
> > (dorosłej) perspektywy one są błahe. Super, nie?
>
> A nie daje do myslenia jesli starszy czlowiek w ten sposob reaguje na smutna
> historie?
> oraz moze potrafi opowiedziec smutniejsza?
Reaguje śmiechem na smutną historię? Nie spotkałem się jeszcze z kimś
takim...
A ta smutniejsze.. to jakaś licytacja ma być? ;-D
> > Problemy, pojęcia, definicje - wszystko dojrzewa wraz z nami, ja nie widzę
> > podstaw by śmiać się z tego, przecież nie urosnę od tego.
>
> Ja tez nie widze podstaw by smiac sie.
> Co nie znaczy ze absolutnie nie wolno, dla niektorych to czesc natury.
>
> TY naprawde bierzesz to zycie tak powaznie?
Ja - poważnie? :-D Kurde, chyba się starzeję... ;-D
> i tak wszyscy umrzemy co bys tu nie napisal.
Jawohl! :-D
> teraz TY widzisz wyłącznie jeden wariant kiedy ja wybucham smiechem z byle
> przyczyny nie tlumaczac nic itd oraz to jeszcze na jakias tragedie wlasnego
> dziecka hehe
Nie pisałeś o innych wariantach. Pisałeś, że na następujące historie wybuchasz
śmiechem. To skąd ja mam wiedzieć, że jednakże nie zawsze wybuchasz? :-D
> > > Przeciez to sa rozne sprawy oraz tyle.
> >
> > Ano różne, jedynie że Ty nie stawiasz między nimi znaku "!=" , Ty stawiasz
> > "". Po co?
>
> A dlaczego nie?
>
> czy bez < > zyje sie latwiej?
Mi osobiście - o dużo łatwiej.
> > Jejku, Ty to chyba nic wyłącznie TV/ kino/ DVD. Książki przecież jeszcze nie
> > implodowały. A już o wpływie rodziny/ szkoły (dokładnie w tej kolejności)
> > nie wspomnę... :-D
>
> A rodzina oraz szkola to niby swoje poglady to skad czerpie????? :D
Z doświadczeń, drogi Watsonie. ;-D
> > Przytaczasz przede wszystkim opinie.
>
> I?
Opinie są subiektywne z natury. Argumenty nieraz też. :-D
> > Nie zmuszam Cię do wyzbycia się Twoich obaw (...)
> Piszesz tak jakbys byl ponad.
Oj tam, po prostu staram się zrozumieć Ciebie. Moje poglądy w tym wątku
prawie nie pojawiły się.
> > > spokojnych skromnych facetow bez wiekszych doswiadczen, ktorzy napewno
> > > okazali by sie lepszymi partnerami od pewnych siebie podrywaczy.
> >
> > Mam wrażenie, że to tu Cię boli. Znaczy wraca sprawa tej konkurencji o
> > której pisałem w jednym z poprzednich postów...
>
> A owszem boli.
> A Ciebie nie boli gdy widzisz jak jednym z pierwszych chlopakow mlodej
> fajnej dziewczyny jest Twoj znajomy - totalne zero bez perspektyw wciaz
> cpajace pokazujacym wszystkim co naprawde od niej chce?
Ale to przecież jej wybór... Widocznie coś dostrzega w tym totalnym zerze, ne?
> Mnie to boli...
> A jego pewnosc siebei przyciaga kolejne.
> oraz powiem wprost - NAIWNE
Może ten Twój znajomy jest im potrzebny właśnie po to, by je z tej
naiwności wyleczyć. czasami gorzkie lekarstwo jest jedynym skutecznym...
> podczas gdy na spokojnego kolege z lawki nawet nie spojrza.
Wiesz, nikt nie broni temu koledze być pewnym siebie. Zwłaszcza że gdy już
zrzuci balast nieśmiałości (czemu piszesz "spokojny"? ;-D) to pewnie
więcej będzie miał szans na błyszczenie.
> Teraz myslisz ze ja jestem pewnie jako ten kolega... lecz zycie lubi
> zaskakiwac ;)
Znaczy co, ćpasz? ;-DP
> > A może ci faceci powinni po prostu postarać się o dyplom psychologa,
> > wyleczyć taką jedną czy drugą poranioną.
>
> A moze sie juz nie da?
No, jak się nie spróbuje to się na pewno nie da. Narzekanie w każdym razie
problemu na pewno nie rozwiąże. ;-D
> > Troszkę to przypomina sytuację z
> > dziećmi: niby tyle rodzin chce mieć dzieci oraz nie mogą, a domy dziecka
> > pękają w szwach...
>
> Nie widze zwiazku.
W skrócie: narzekasz że nie ma kobiet odpowiednich, wykluczając część, bo
nie są nietknięte. A następujący dom dziecka to naprawdę ciężkie doświadczenie,
dzieci po nim trudniej się wychowuje niż własne.
> A ja myslalem ze albo go ktos ma albo nie ma.
> Moze inaczej bym zdefiniowal - jako jakis wspolczynnik na ile sytuacji
> zachowasz sie fer... jedni staraja sie zawsze... inni tak jak im na reke...
tylko owo "fair" pozostaje nie zdefiniowane. Maja definicja zawierała w
sobie co ja uważam za fair, może napisz co Ty za następujące uważasz.
> > Dzięki temu inni wiedzą czego się po Tobie spodziewać. oraz jeśli Twój kodeks
> > honorowy pasuje im - też zaufać.
>
> A ja mysle ze kodeks honorowy jest jedynie jeden wspolny dla wszystkich.
> Np. Obiecales - dotrzymaj slowa.
>
> i to wystarczy.
> Mozesz byc calkiem roznym czlowiekiem ale jesli masz to cos to jestes w
> stanie sie dogadac z jeszcze bardziej roznym ;-)
Kodeks honorowy nie musi być stały dla całej populacji. Wystarczy że inni
wiedzą jakie są Twoje zasady. Morderca także może być honorowy. ("No woman,
no kids" Leona Zawodowca).
> > > Ale znalazlo sie tez pare tych osob na ktorych sie nie zawiodlem.
> > > Ale pare.
> >
> > Znaczy słownie dwie?
> > To chyba sporo. Przecież to oznacza, że są Twoimi przyjaciółmi.
>
> parę
> powiedzmy 8
>
> na chyba setki
> a te setki oraz tak byly przesiane ;-)
nieustannie uważam: to sporo. Znaczy nie możesz być następujący zły... ;-D
> > > po ilosci ";)" myslalem ze zorientujesz sie ze jest to jakies zartobliwe
> > > przegiecie ktorego oczywiscie pewien nie jestem bo jakby byla to swieta
> > > prawda to raczej ze zmruzeniem oka sie nie mowi jako zart.
> >
> > jedynie że mnie następujące przydługaśne uśmiechowiska na usenecie trochę irytują.
> > Tu się dyskutuje, emotikony takiej długości zostawiam sobie na gg/irc.
>
> Sam wciaz je uzywasz.
Akcent na "przydługaśne".
> Jesli ktos umożliwia sobie na zart oraz to oznaczy dobitnie to Ciebie to irytuje
> eh
Nie mam nic przeciwko żartom. A jeden nawias dla mnie jest wystarczająco
dobitny. Tak samo jak jeden znak zapytania, wykrzyknik. :-D
> > > kiedys nawet lansowano przez oczywiste jest kogo następujący poglad
> > > ale sie nie udalo bo naukowo dowiedli ze bzdura ;))
> >
> > Oni na okrągło coś dowodzą, raz mleko jest trucizną, raz jest zdrowe oraz
> > "pij będziesz wielki". Absoluty w naszej wiedzy nie są przykro mówić trwałe.
>
> A Ty wiesz komu wierzyc?
>
> Bo z tego co widze wierzysz IM co by nie powiedzieli sadzac po Twojej opini
> o mleku... Nie ulegasz tendencjom?
> Jestes w takim razie baardzo wyjatkowy,
Nie, piję mleko cały czas, rozłącznie od mody, jeśli o to Ci chodzi.
Bo lubię. ;-D
> > > a stac sie modnym oraz przyjemnym nie jest kłopotliwie
> > > jest latwo, nawet wyjątkowo latwo
> >
> > To czemu Ci nie-fajni nie spróbuję stać się fajni, przecież ich wartość od
> > tego nie powinna spaść? Korona im z głowy spadnie? ;-D
>
> Proboja pewnie.
> Ale po co maja udawac?
> W takim momencie po glowie chodzi mi "czytaj z ruchu moich ust"
Ale przecież to jest łatwa rzecz, z tego wnoszę: nie zmieniająca znacznie
ich osobowości. ciągle będą sobą, jedynie w lepszym opakowaniu. Więc, śmiało!
;-D
> > PS: ciekawe kto doczyta do końca... ;-D Z góry - chylę czoła.
>
> Mozliwe ze jedynie ja...
> Z ogromnym trudem tego dokonalem oraz to po jakim czasie... eh :)
Nie przejmuj się, mnie samego także nudzą moje posty. ;-D