poprzednia
strona ------------- następna
strona From: "Nina M. Miller" <ninka[]nospam.onet.pl> Subject: Re: Puszczanie =?ISO-8859-2?Q?gaz=F3w?= i inne sprawy higieniczne Date: 17 Mar 2004 05:42:46 +0100
On 16 Mar 2004 15:19:35 +0100
"hans1" wrote:
> hans1: Jasne ze jest to kłopot wyłącznie widze tu konflikt miedzy
> pedantycznym dbaniem o higienę a spontanicznością. Wyobrazcie sobie że
> partnerka sięga mi "tam" a ja mówię chwileczkę muszę wyjśc do łazienki
> (w celu podmycia się) :-) czasem moze być głupio korzystać szeroko z
> czyjejś łazienki jak się jest u kogokolwiek z wizytą.
da sie tego uniknac.
ja np. przed wizyta u faceta (lub jego u mnie) kiedy wiem, ze moze w gre
wchodzic seks, po prostu biore prysznic oraz zakladam czysta bielizne oraz
ubranie.
nieraz nie da sie tak - bo caly dzien poza domem oraz wraca sie razem etc.
No to wówczas pierwsza rzecz do lazienki po prysznic.
Pomaga tez calkiem niezle na odprezenie sie oraz zrelaksowanie, zwlaszcza
po upalnym dniu.
> Witaj! :-)
> Nie operuj słowem "lepszy" w stosunku do ludzi. Nie ma lepszych ludzi!
> Teoria nadludzi jest chorym urojeniem.
> Wszyscy tak samo zasługujemy na szczęście, a jedyne co o tym decyduje to my
> sami - należy tak naprawdę samemu dać sobie szansę na bycie szczęśliwym: nie
> dajesz jej sobie rozpamiętując oraz myśląc o sobie wyjątkowo źle..
to samo zawsze mowila moja ex...
>
> > wszyscy w kolo mi to mowia, a ja w to nie wierze...jestem chudym,
> > zakompleksionym, malym gosciem, ktory nieraz robi duzo szumu, ale tak
> nprawde
> > nie ma zbyt multum do powiedzienia...
>
> Stwarzasz sobie okazję do tego, żeby zobaczyć siebie w innym świetle?
staram sie, ale za kazdeym razem dostaje silnie po dupie (od takich na ktorych
naprawde mi zalezy - no doskonała - od tej...) oraz sie zniechecam...ludzie maja mnie
za fajnego, otwartego, szczerego, nawet przystojnego, wrazliwego oraz swietnego
gitarmena...a ja siebie?? sorry nienawidze siebie...to bezsens...mam siebie za
slabego fiz oraz psych kolesia....nie wiem jak to zmienic...
>
> >
> > jak pozbyc sie tej zawisci?? jak pozbyc sie zlosci, ze ona jest
> szczesliwa, ale
> > nie ze mna?? wiem, ze to egoizm...ale nie spodziewalem sie mnie to az tak
> > zaboli...naprawde...
> >
>
> Zainteresuj się czymś, zaangażuj w coś.. Spotykaj ze znajomymi, chodź na
> imprezy :-) itp. staraj się poznać innych oraz sam poznawj nowych ludzi...
> Jedynym ratunkiem dla Ciebie jest wyrwać się z zaklętego koła takich
> wszystkich myśli oraz wspomnień. Musisz zostawić tą przeszłość oraz zająć się
> swoją teraźniejszością oraz przyszłością.. Nikt za Ciebie tego nie zrobi. Sam
> kształtujesz siebie oraz swoje życie.. Chyba nie chcesz żeby ciągle tak
> wyglądało... Musisz się przełamać oraz zacząć postępować tak, żeby coś
> konkretnego zacząć robić.. Jeżeli ciągle będziesz tak tkwić, to nic się nie
> zmieni.
>
> > zalezalo mi na niej niesamowicie, robilem co bylo w mojej mocy..staralem
> sie
> > jak umialem...a wydaje mi sie, ze ten gosc minimum swojego wysilku jest w
> staie
> > doprowadzic ja do szalu zakochania :(
>
> >
> > pomozcie prosze
>
> Tak naprawdę, to Ty musisz uczynić pierwszy ruch: wyjść do ludzi, uczynić coś
> dla siebie...
> Dostrzegaj sukcesy (nawet następujące malutkie) oraz doceniaj się za to... oraz co
> najważniejsze: nie porównuj się z innymi(!)
madre!! dzieki...
>
> >
> > PS: przepraszam za NTG...dodam tylko, ze byla ona moja pierwsza dziewczyna
> > (wiec w lozku tez) ale nie miewala raczej ochoty na te sprawy..co rowniez
> mnie
> > wyjątkowo bolalo, bo czulem, ze nie jestem dosc doskonały :(
>
>
> > czy jestem egoista?? czy jestem podly?? jesli tak, to jak sie zmienic, co
> > zrobic??
>
> Egoista? Podły? Dlaczego tak uważasz..........?
poniewaz wydaje mi sie, ze za malo sie w każdym razie staralem, za malo nad soba
pracowalem...a moze za duzo?? (piosenki, wiersze, kwiaty, telefony...fajny
image - sam mialem dredy przez 1,5 roku)
poza tym uwazam, ze jestem podly, bo zamiast cieszyc sie, ze ona jest
szczesliwa, w gruncie rzeczy mam jej to za zle...tak nie mozna...a ja jestem
wsciekly na nia..na siebie..na wszystko...
> Trzymaj się!
> Amee
>
>
trzymam sie...czego wyłącznie moge..m.in.tej grupy...nie chce wiecznie sie nad soba
uzalac, ale gdy juz podejmuje decyzje o zakonczeniu tego rozdzialu w swoim zyciu
za kazdym razem dowiaduje sie czegos, albo cos/kogos widze...co rani znow oraz
niszczy caly moj trud...
From: "Zuzanna" <zu[]WYTNIJepf.pl> Subject: Re: Brak orgazmu - pomocy ;) Date: 12 May 2005 01:39:04 +0200
Użytkownik "gsk" napisał
> Myślę jednak, że swidomość tego co robią jest różna. Niemowlęta oraz małe
> dzieci poznają swoje ciało, a później sens masturbacji jest już troche
inny.
dla mnie nadal ten sam, oraz wówczas oraz teraz umożliwia mi szybciej zasnąć ;)
From: "GoldFinger" <goldfinger_1[]poczta.gazeta.skasuj.pl> Subject: Re: Ku przestrodze od Watykanu Date: 19 Mar 2004 22:15:40 +0100
Ewa wrote:
> Wg. sw. Tomasza z Akwinu, ojca KK "zarodek plci meskiej staje sie
> czlowiekiem po 40 dniach, zarodek zenski po 80. Dziewczynki powstaja
> z uszkodzonego nasienia lub tez w nastepstwie wilgotnych wiatrow" :>
Z takimi teoriami to powinnas zyc w XIII wieku a nie w XXI.
> Plod, zarodek, embrion to jeszcze nie dziecko.
Oczywiscie ze jeszcze nie dziecko, bo z tego zarodka/embriona moze powstac
pies, kot, slon a moze nowowczesny telewizor 30 calowy :P
> Dream Maker wrote:
>
> > Tak sobie czytam ten watek i nic nie pisalem, bo mi do glowy nic sensownego nie
> > przychodzilo, co w tej sytuacji zrobic. Ale kiedy tak czytalem ostatnie posty i
> > Twoje dalsze opisy sytuacji to mnie olsnilo! Czy Ty przypadkiem nie znalazles
> > sobie przyjaciolki a nie kogos, kto Ciebie kocha? Bo jakos nie trafia mi do
> > przekonania argument o jej niskim libido...
>
> Nie bede sie rozpisywal i przytaczal nie wiadomo jakich argumentow zeby
> Cie przekonac ze jest tak a nie inaczej. W kazdym razie nie masz racji :)
:-) Za to Twoja "racja" daje rewelacyjne rezultaty!
A moze wlasnie napisz! A potem sam przeczytaj to, co napisales... Ciekawe jak bardzo
sie zdziwisz, kiedy w koncu zdasz sobie sprawe z tego, ze zaczynasz widziec 'prawde"
inna, niz Twoja - jakakolwiek by ona nie byla... A to bedzie wlasnie ta "prawda",
ktora pozwoli Ci rozwiazac obecna sytuacje...